..

Archiwum
Kwiecień 2012
Maj 2012
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
RSS
piątek, 18 maja 2012
Bez seksu, alkoholu i przeklinania.

Moje 24 letnie doświadczenie życiowe wskazuje, że nigdy nie jest aż tak chujowo, co by nie mogło być gorzej. Ostatnimi czasy, odczuwam wyłącznie dwa stany: migrenę i mdłości. Jem mało, a jeśli już to byle co, byle szybko, byle tanio. Nie pamiętam, kiedy ostatnio przespałam więcej niż 6 godzin i nie pamiętam kiedy ostatnio zajmowałam się jedną czynnością a nie na przykład trzema jednocześnie. Jestem zmęczona, zestresowana, zmartwiona na zapas abo i wcale na zapas nie.

No i sa momenty, kiedy podnoszę słuchawkę, opowiadam o głupotach, o poważnych, frapujących mnie rzeczach, słucham o głupotach, poważnych rzeczach, żartuję, śmieje się, podle żartuje, rzucam cięte riposty i odzywki o podłożu czysto seksualnym. Hmm jestem tak dobrą aktorką, czy faktycznie człowiek po drugiej stronie słuchawki ma na mnie kojący wpływ?

 

 

 

15:45, tequila_lancaster
Link Dodaj komentarz »
środa, 16 maja 2012
O przyjaźni... czy jakoś tak.

Nie ma chuja we wsi, który potwierdzi, że przyjaźń po rozstaniu jest możliwa. None, none, none. Propozycja Twoje ex, abyście zostali przyjaciółmi, jest równoznaczna z propozycją: Twój kot zdechł, ale możesz Go sobie zatrzymać Nie sprawdza się to bowiem w żadnym możliwym aspekcie. Why? A proszę bardzo:

Kiedy facet składa propozycję takowej przyjaźni, przeważnie spowodowane jest to faktem, że chce On uspokoić swoje sumienie, po tym jak przed chwilą poinformował ową niewiastę, że już mu z nią nie po drodze. Kiedy kobieta składa takowa propozycję, albo naiwnie wierz, że to się uda (biedna), ale wciąż coś do niego czuję i wierzy, że z biegiem czasu, wszystko wróci na swoje miejsce. Kiedy nadchodzi czas sprawdzania jakości tejże przyjaźni okazuje się, że coś jest nie tak. Bo kiedy potrzebujemy porozmawiać, pobyć, poczuć cichą obecność, owego przyjaciela nie ma (to głównie w przypadku kobiety, bowiem mężczyźni w chwilach kryzysu, zwyczajnie idą na wódkę). Tak więc przyjaźń po związku wychodzi tak często, że prawie nigdy, a towarzystwo przyjaciela powoduje  że w chwilach trudnych czujesz się samotny jak Sławek Oborski na balu dziennikarzy. Ktoś ma inne wnioski?

20:19, tequila_lancaster
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 maja 2012
Konkurs!

Mój "prawie" facet milczy od piątku. Telefonu nie odbiera, nie tylko ode mnie, ale również z innych numerów nie. Pytanie:

a) koleś nie żyje?

b) ma żonę/kochankę/dziewczynę/narzeczoną?

c) ma na mnie wyjebane?

 

Do wygrania koło od roweru i 20 zł.

21:52, tequila_lancaster
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 14 maja 2012

Jestem nieprzytomna. Nieprzytomna po 7 godzinach pracy, i nieprzespanej nocy, spędzonej w dreszczach. Dwie i pól godziny nieustającego bólu to dla mnie zbyt wiele. Mam dzisiaj najsmutniejsze oczy na świecie.

17:43, tequila_lancaster
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 maja 2012
Żeby nie było za dobrze.

W zasadzie zabieram się do tego wpisu, już kolejny raz, ale za każdym razem odzywało się moje lekko skrzywione sumienie i wracałam do czytania o Czarnej propagandzie. Musze jednak rozładować swoje napięcie (co bystrzejsi pewnie zauważyli, że to określenie pojawia się stosunkowo często w moich wpisach), bo momentami nie daję rady. Są ofkors w moim życiu chwile w których pozwalam sobie na wódkę, na seks, na muzykę i na gapienie się w telewizor, ale są to kurewsko krótkie chwile, bo od jakiegoś miesiące życie w ciągłym jebanym stresie, i zapowiada się, że tak zostanie jeszcze przez jakiś czas. Powody? A proszę bardzo:

1. straciłam pracę, więc chwilami wpadam w toksyczną panikę, i wiszę na gumtree szukając potencjalnego pracodawcy, tym samym po raz kolejny sprawdzam stan konta i wyliczam, na ile mi to wystarczy.

2. Zaczyna się za kilak dni sesja, a moje ciśnienie na zdanie wszystkiego w pierwszym terminie, utrudnia mi naukę (sic!). Panikuję, że mam za mało notatek, że nie byłam na wszystkich zajęciach, że słabe zagadnienia. Ogólnie wkurw.

3. Poprawiam ciągle moją magisterkę, bo a to przecinek w złym miejscu, a to przypis nie taki, a to brak numeru strony. No zesz kurwa, nie żebym miała błędy merytoryczne, narracyjne, relacyjne, nie kurwa! przecinki mam źle postawione.

4. Moja mama wylądowała w szpitalu. W zasadzie już wyszła, ale co będzie dalej?

5. Rozregulował mi się cykl. Gdzie jest kurwa mój okres?

 

Takim oto sposobem, mam chwile ogólnego rozkurwienia, emocjonalnego naładowania, i chuj wie czego jeszcze. Jeżuniu, niech to sie wszystko jakos ogarnie. Najbardziej dobija mnie bowiem fakt, że moim sprzymierzeńcem, jest czas, chociaż sprzymierzeniec z niego że ja pierdole.

20:53, tequila_lancaster
Link Komentarze (2) »
sobota, 12 maja 2012
Więcej takich wieczorów!

Generalnie wszystkie znaki na niebie i ziemi zapowiadały sobotnią naukę, zakuwanie wręcz. Po ogólnym ogarnięciu się, zebrałam się na uczelnie złożyć poprawioną (po raz kurwa kolejny) wersję pracy mgr. Przebijając się przez miasto, dostałam smsa od mojego kolegi z bonusem, z zaproszeniem na Ballantinesa. Oczywiście wiedział co lubię, i oczywiście nie byłabym sobą, gdybym odmówiła. Zważywszy jednak na fakt, że byłam już w centrum, zdecydowałam, że nie będę wracać do domu, tylko zawinę się od razu. Po drodze przypomniałam sobie, że mam nieogolone nogi i majtki z bohaterami ulicy sezamkowej. pięknie kurwa! Takim oto sposobem odmówiłam sobie dzisiaj dobrego orgazmu, ale spędziłam wspaniały wieczór. Rzuciliśmy się na łóżko i zaczęliśmy bić, szarpać, szturchać, gryźć i drapać. Serio, było cudnie, bo rozładowałam jakoś swoje napięcie, uśmiałam się niemalże do łez, a za chwilę usiedliśmy na balkonie 14 piętra, otuliliśmy się kocem i sączyliśmy B. ze spritem głaskając się po dłoniach.

 Aha i ta dziwka (choroba znaczy się) dziś mile mnie potraktowała. O dziwo!

23:36, tequila_lancaster
Link Komentarze (3) »
Z cyklu: co zrobić z weekendem.

No więc tak: po ciężkim piątku, czuje się jak widły w gnoju. Werwy i życie we mnie tyle ża ja pierdole. Zanim przejdę do wydarzeń piątkowych, podsumujmy mój sobotni poranek: pobudka o 9.15, na śniadnanie płatki z mlekiem (a tfu), a za chwile najlepsza na świecie kawa z mlekiem. Posprzątałam łazienkę, odkurzyłam podłogi, zaraz je pozmywam. Potem prysznic, i obiad pod postacią spaghetti, mam nadzieje, że nie zawadzi ono mojemu oczyszczaniu organizmu. A propo niego, piątek był koszmarny. W ogóle, nie byłabym sobą, gdybym nie wpadła na jakieś pieprzone ajdije w związku z moimi dolegliwościami. W ogóle to kupiłam test ciążowy, tak na wszelki wypadek, a w zasadzie chuj wie po co (mam nadzieję, że się jednak nie zdziwi. o ja jebie O_O )

Kupiłam też espumisan, też chuj wie po co, ale nie da się ukryć lek szybko działający, bo po wczorajszych dwóch tabletkach, myślałam, że swój brzuch  odeślę do Etiopii. Czułam taki koszmarny ból, że przez moment obawiałam się, że nie wytrzymam do poniedziałku i będę musiała spadać na sOR. Na szczęście dziś od rana jest ok, ale nie chwalmy dnia... do wieczora dużo czasu.

 

 

Poza sprawami zdrowotnymi, wczoraj mój "prawie" facet, tak mnie wkurwił, że miałam w oczach siekiery. W ogóle to jeszcze tu o nim nie mówiłam, nie mówiłam o jego chorej miłości do pieniędzy, nie mówiłam o tym jak fantastycznie całuje, nie mówiłam, że jeszcz enie sprawdziłam, jakiego ma fajnego penisa, no i rzecz jasn nie mówiłam, ż ekoelś totlanie nie wie co to telefon i albo jest totalnym chamem, albo cierpi na Alzhaimera. No żesz kurwa ja pierdole.Po tygodniowej rozłoące, umówiliśmy się wczoraj na 21. Pobiegłam jeszcze do apteki, po ten jebany test, żeby szybciej czas mi zlecial, 21 - cisza. 21.30 - cisza. o 22 piszę: tęsknie kurwa! on napisał, że też i że jeszcze chwilka i już będzie. 22.30 cisza. o 23 miałam mega wkurw i napisałam, że nie będę czekać do rana. 23.30 dostaje smsa, że już jedzie. Tylko że chuj jeden blady wie, gdzie On kurwa jechał, bo do mnie nie dojecał. Czekałam do 1 i wpadłam w taką furię, że gdybym go miała pod ręką, dostałby budzikiem.

Drogie Bravo! Co robić?

 



10:31, tequila_lancaster
Link Komentarze (3) »
czwartek, 10 maja 2012
Porady potrzebuję!

Mówiłam już że jestem zajebista? hmm chyba mówiłam. No to odwołuje. Potrzebuje kurwa pomocy, więc udzielać się, udzielać. Jestem tania w utrzymaniu, serio. Jadam tak okrojone posiłki, że kazdorazowe jedzenie w towarzystwie kończy sie osądzaniem mnie o odchudzanie. ALe ja jadłam mało odkąd pamiętam. Ostatnio jednak czuję, że mój organizm to jakiś jebany śmietnik. Co bym nie zjadła, nawet kurwa jeden ogonek fasolki szparagowej, robi mi sie odstający brzuch. wiem, powinnam zacząć ćwiczyc i to teża zamierzam, ale na razie chcę oczyścić swój organizm ze wszystkich brudów, które w nim zalegają. co powinnam zacząć żreć, a czego nie? Co mam zacząć brać, pić? doustnie? dożylnie? dopochwowo?:D 

 

helllpppp:( 

18:52, tequila_lancaster
Link Komentarze (8) »
środa, 09 maja 2012
Od przybytku....

Nie da się ukryć, że powodziło mi się ostatnimi czasy. Gdzieś między wersami odczytywałam delikatne zbliżenia faceta, który regularnie od października odwoził mnie po zajęciach do domu, twierdząc uparcie, że to po drodze, chociaż po drodze było, że ja pierdole. Po wspólnej pseudo pracy, która zakończyła się kilkoma drinkami, muzyką w rytm której pocieraliśmy się ramionami, i powrotem nad ranem zaczęłam się zastanawiać jak Go pogodzę z facetem, który jest tylko moim kolegą i z którym tylko sypiam, oraz jak go pogodzę z facetem, który chce czegoś więcej, ale po długim życiu playboya nie bardzo wie jak się do tego zabrać. Ahh no i jak Go pogodzić z młodym człowiekiem, który zauroczył mnie swoim wyglądem, szykiem i stylem, ale który zadatki ma wyłącznie na kolegę, z racji wieku. Chwila, chwila... podsumujmy. Czterech? zgadza się. To taki gift od Boga, który chyba zbyt poważnie wziął moje słowa o tym, że w życiu spróbowałam już chyba wszystkiego i chciał mi udowodnić, że jednak nie. Po wczorajszym wieczorze, kiedy potrzebowałam otuchy, posiedzenia przy mnie, pogłaskania mnie, mój student odwoźnik wykazał całkowity brak taktu, i w ogóle zjebał sprawę, i całkowicie mnie do siebie zniechęcił. Skutkiem tego, nie odebrała kiedy dzwonił po raz 4 i na 3 smsa też nie odpisałam. Mam tylko nadzieję, że się miniemy na zajęciach jakoś, a tym samym już nigdy nie spotkamy. Ciekawe co z resztą. Suma sumarum, znając swoje szczęście, okaże się, że każdy z nim ma w sobie to coś, to coś przez co mnie bierze.... kurwica, że tak powiem.

 

Relacji ciąg dalszy, kiedy wróci, drugi "mój ci On". a to już jutro. Miłego czegokolwiek. Ach i pamiętajcie, od przybytku głowa jednak czasem boli.

 

15:41, tequila_lancaster
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 maja 2012
Z serii: bez kurwa żartów, będzie poważnie.

Nie wiem skąd to się bierze, ale mam w sobie mnóstwo optymizmu, wiary w lepsze jutro, moc optymistycznego myśleia i zawsze widzę kieliszek do połowy pełny. Hmm czy to oby na pewno chodziło o kieliszek? never mind. Jakiś czas temu byłam pewna, pewna na milion procent, że zaczyna się biały pasek w moim życiu. I choć czesto słyszę, że ktoś nie wytrzymuje siły mojego spojrzenia (podobno w oczach mam seks i siekiery), chociaż dużo się uśmiecham, bo uśmiechać się kocham, to raz jeden spojrzałam w lustro i pomyślałam, że choroba zabrała mi trochę młodości i naturalnego piękna. Rzadko, naprawdę rzadko staram się o tym myśleć, ale kiedy już mi się zdarzy, mam wrażenie że ta natrętna dziwka zabiera mi życie. Dziś zabrała mi godzinę. Całą godzinę, w czasie któej mogłabym poczytać kolejny fragment dobrego artykułu, posłuchać pysznego jazzu, uprawiać dobry seks, a straciłam przez nią całą godzinę.

W każdym razie (podobnie błędem jest mówić: w każdym bądź razie - to tak dla tych, którzy edukacji szukają na moim blogu), ponieważ nastrój mam słaby, taki w sam raz na chlanie na smutno, bądź też przespanie problemów, bądź też zajęcie myśli pracą twórczą, odezwę się, jak naładuje akumulatory, co by nieśc Wam wyłącznie dobre nowiny, a nie brzęczeć, i chrzanić smutami. Sama tego nie lubię, więc wyobrażam sobie jaki mój dzisiejszy wpis jest wprost do wyrzygu.

 

Enjoy!

20:10, tequila_lancaster
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2
następne
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog